• Wpisów:33
  • Średnio co: 22 dni
  • Ostatni wpis:137 dni temu
  • Licznik odwiedzin:4 874 / 766 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Chciałam wrzucić kilka zdjęć, coby pokazać co tam u nas ostatnio się działo i okazało się, że działo się...jedzenie. Głównie jedzenie. Śniadania, kolacje i obiady Nie mam innych zdjęć, no może z wyjątkiem zdjęć lamp, ale te wrzucę innym razem, może uda się jakieś zdjęcie z nowej bazy
No cóż, jedzenie!
Dzisiejsze śniadanko. Wiecie, mam takie marzenie, żeby kiedyś otworzyć kanapkownię - taką małą sympatyczną knajpkę, w której będzie można zjeść kanapki z czym tylko dusza zapragnie. + oczywiście kawa, herbata i soki. Uwielbiam robić kanapki mężowi, uwielbiam robić je w ogóle

Wiosenny omlecik jajeczny

Dorsz na białej kaszy z chipsami z batata. Polecam patent Okrasy na smażenie ryb i mięs. (Uwielbiam Okrasę <3)

+Cantuccini, moje ulubione ciastka

Wczoraj były znienawidzone przeze mnie placki ziemniaczane, z którymi się przeprosiłam i moje mi smakują A z dodatkiem sosiku i łososia to już w ogóle om nom nom.
Dziś będą naleśniki z lekko pikantnym farszem z kurczaka, jak mi się uda, to wrzucę zdjęcie
Buziaki!
  • awatar little_my: Twoje kanapki wyglądają obłędnie, aż ślina cieknie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Pomyślałam, że w ramach przerwy, przy kawie, naskrobię coś tutaj
Remont dobiega końca, zostały nam tylko panele w przedpokoju. Najgorsze jest to, że im bliżej końca tym bardziej nam się nie chce i dłużej walczymy.
Marzę, że święta będą już uporządkowane i na swoim miejscu...
Jeśli wydawało mi się, że ślubne uzgodnienia są największym powodem do kłótni, to niestety musiałam zweryfikować swoje poglądy podczas remontu
Wczoraj stuknęło nam brzuchate 8 lat razem. Kiedy to zleciało? Najwięcej zmieniło się chyba przez ostatni rok - ślub, mieszkanie, Minionek, zmiana pracy. Szaleństwo! Szkoda tylko, że wczorajszego dnia nie mogliśmy w żaden sposób uczcić. K. przyszedł, zjadł obiad, padł. Takie życie.

Dziś wieczorem albo jutro podrzucę kilka zdjęć z ostatniego czasu
 

 
Wrzucam moją top listę środków czystości Nie wiem czy kogoś to zainteresuje, ale tak jak pisałam wcześniej zaryzykuję.
1. Płyn do mycia naczyń Palmolive: wydajny, gęsty, dobrze ściąga tłuszcz, ładnie pachnie i nie wysusza tak bardzo skóry dłoni. Ważne, żeby był oryginalny, nie dedykowany dla Polski, bo jest zwyczajnie lepszy. Dla mnie dwa razy lepszy od ulubionego Fairy. Ja wolę wersję "Original", teraz mam limonkowy i jakoś nie bardzo mi leży. (ok. 8 zł/750 ml w sklepie z chemią niemiecką)
2. Gąbeczki-druciaki nasączane mydłem: MAGIA jeśli chodzi o doczyszczanie czarnego zaschniętego tłuszczu z blach, polerowanie przypalonych garnków itp. Nie rysują czyszczonych powierzchni, dobrze sprawdzić w niewidocznym miejscu. Ale uwaga! Ja przetestowałam już kilka firm i jak na razie najskuteczniejsze są te ze zdjęcia. Dobrze jest zakładać rękawiczki, kiedy się ich używa. (7 zł/8 szt. w sklepie z chemią niemiecką)
3. Płyn do paneli i drewna Sidolux z olejkiem arganowym: dla mnie pachnie pięknie, nie zostawił smug. (ok. 8-10 zł/750 ml, najtaniej chyba w większych marketach)
4. Tajemniczy spray do szyb, którym wystarczy spryskać zatłuszczoną szybę piekarnika i lekko, bez tarcia, RAZ przetrzeć ręcznikiem papierowym i okaże się, że nie ma żadnych smug, a mąż siedzący na podłodze nad tą szybą zrobi dziwną minę i będzie pryskał tym wszystkie powierzchnie, które tylko można Spray niestety ma dość intensywny duszący zapach, w trakcie użycia otwieramy okno. (Internety mówią, że kosztuje ok. 10-11 zł/pojemnik 500 ml). ZDJĘCIE DODAM PÓŹNIEJ
5. Parownica Karcher SC3: para jest pod wysokim ciśnieniem, można doczyścić naprawdę wiele rzeczy (np. czarne od brudu kaloryfery), co więcej - dezynfekuje. Wszystko bez użycia środków chemicznych. POTWORNIE DROGA! Ja pożyczyłam od rodziców. Oczywiście trzeba uważać, żeby się nie poparzyć, ale naprawdę warto mieć coś takiego w domu. Pięknie czyści fugi i kafle. W zależności od typu, w zestawie jest kilka końcówek i nakładki-ściereczki. (ok. 500-600 zł w zależności od sklepu. Można złapać taniej na allegro albo w promocji).

  • awatar Amelia Rejmi: *@Gabushka:* Ech to masakra... Siedzą na dupach i jeszcze im na pasach trzeba ustępować. : / Już na szczęście ze mną lepiej, tylko kręgosłup nadal boli. : /
  • awatar KimiB: @Gabushka: właśnie nie mam porównania tej drogiej do tańszej, ciekawi mnie różnica .
  • awatar Gabushka: @KimiB: Niestety nie mam porównania z inną marką czy modelem Karchera. Ja jestem bardzo zadowolona z SC3, ale nie mam pojęcia jak ma się do innych. To chyba też zależy od tego, ile chcesz wydać (ja pewnie wybrałabym coś tańszego, ale to parownica od taty) :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Już mam dość, maaaam dość.
Centrum dowodzenia przejęliśmy w totalnej rozsypce. 1 marca mieliśmy dostać mieszkanie DO ZAMIESZKANIA - czyste, wysprzątane i bez konieczności jakichkolwiek większych remontów.
A tu proszę, nie dość, że wymiana paneli w 2 pokojach i przedpokoju (z czym się liczyliśmy), to jeszcze będą nam skuwać cały sufit w dużym pokoju (mieli to zrobić do 15 marca, ale oczywiście nie wiadomo kiedy wejdzie ekipa). Do tego malowanie...
+ wielki wszechobecny brud po poprzednich lokatorach, z którym walczymy już dwa tygodnie.
Nie będę już nawet rozwodzić się nad zniszczeniami, bo po co się denerwować, napiszę tylko, że sami naprawialiśmy podłokietnik w kanapie, co z resztą było dość zabawne, bo o mały włos zapłacilibyśmy kilka stówek, a okazało się, że jesteśmy doskonałymi tapicerami i stolarzami
Mąż mój kończy malować kuchnię i to w sumie będzie jedyne pomieszczenie praktycznie skończone.
W związku z moimi ostatnimi zmaganiami z brudem, dziś wieczorem albo jutro wrzucę topkę moich ulubionych produktów i pomocników w sprzątaniu. Nie wiem czy to kogoś zainteresuje i czy się przyda, ale zaryzykuję
Pozdrówki na ten ponury dzień!
  • awatar Gabushka: @amsisley: Ciąża to nie choroba :) U mnie nie ma żadnych przeciwwskazań do czegokolwiek, więc spokojnie mogę sobie sprzątać ;) Wiadomo, że bez szaleństw. Nie wynajmujemy ani nie kupiliśmy - "dostaliśmy" z Daszka :) Jak na razie to dla nas najlepsza opcja. Może kiedyś uzbieramy na nasze, a wynajmować nie chcemy
  • awatar amsisley: Ty z brzuchem i sprzątasz?! oszalałaś! a to wynajmujecie czy kupiliście?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przeprowadzka niestety nie doszła do skutku w tym miesiącu, klucze, dostaniemy w przyszłym tygodniu Przez to całe przekładanie odechciało mi się wszystkiego - sprzątania, remontowania, przenoszenia...
Karol zostaje u rodziców, w końcu to ich kocieł, ale ja będę za nim straszliwie tęsknić
Dziś Dzień Pączków <3 Na razie wciągneliśmy jednego, ale Minionkowi smakowało, więc pewnie będzie więcej Pączki z cukierni, gdzie pracujemy z tatą są pycha, a dziś wyglądają już w ogóle ekstra.
Dorzucam parę foticzek, pogoda dziś taka, że nic się nie chce. Może w przyszłym tygodniu napiszę z nowego centrum dowodzenia.

Pączek i kawa zbożowa

Paznokcie w tym miesiącu


I Karol kot

  • awatar Gabushka: @Amelia Rejmi: Szary jest chyba najbezpieczniejszym dodatkiem do większości kolorów:)
  • awatar Amelia Rejmi: ten róż i szary ładne kolory;)
  • awatar Gabushka: @little_my: @Yoasiczka: Dziękuję :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Choroba za mną. Na szczęście.
W środę wracam do pracy, potwornie mi się nie chce, bo coraz szybciej się męczę i nie mam ochoty na nic, a ponoć powinna mnie rozpierać energia. No cóż, może to się zmieni w środę.
Za dwa tygodnie czeka nas z jednej strony mnóstwo radości, a z drugiej mnóstwo pracy - przeprowadzamy się! Wciąż nie do końca mogę w to uwierzyć Wszystko zaczęło się układać, trochę wyluzowaliśmy i inaczej już myślimy o przyszłości. Bez takiego strachu, że z dzieckiem, że u rodziców, że trzeba będzie wynajmować, czego bardzo chcieliśmy uniknąć.
Zaczynam trochę panikować, bo mimo, że ja jak chomik od dawna zbieram różne szklanki, sztućce, przyrządy kuchenne i inne ręczniki, to jeszcze nie mamy tak wielu rzeczy.
Ale to nic, to nic, przecież się wyprowadzamy!
 

 
Świąteczny challenge nie wypalił u mnie zupełnie. Jakoś nie umiałam się z tym ogarnąć, za dużo się działo.
U mnie Nowy Rok rozpoczął się chorobą. I to nie byle jaką, bo z 39 stopniami gorączki i okropnym samopoczuciem. Wszystko mnie bolało i cierpła skóra...A jeśli dodamy do tego ciążę...no to w ogóle ciężko.
Na szczęście byłam u lekarza, z nami wszystko w porządku, podleczamy się Tylko trzeba się porządnie wyleżeć i wychorować.
To leżę.
 

 
Pinger zjadł mój przedswetrowy post
Grudniowy wieczór. Wczoraj. Dziś podobnie.

  • awatar little_my: Ach, ten pinger... Też uwielbiam przyjaciół, fajnie że się przyłączyłaś do zabawy :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zdjęcie bez twarzy, bo dziś po pracy dzień nietwarzowy zupełnie...
Sweter ciepły, a jakże, obowiązkowo za duży.
 

 
Zabawa ciekawa Przyłączam się
Kiedyś brałam udział w 100happydays na insta i powiem szczerze, że nauczyłam się bardziej doceniać małe rzeczy, codziennie zrobić dla siebie coś miłego i nauczyłam się czegoś o sobie.
Z opóźnieniem, ale niewielkim.

 

 
Całkiem niedawno przypomniałam sobie o istnieniu sieci drogeryjnej Drogerie Polskie. W moim mieście jest malutki oddział wciśnięty w budynek razem z Biedronką, więc nigdy jakoś nie chciało mi się tam zaglądać. Byłam jednak w okolicy i w końcu wstąpiłam.
I na starcie się zdziwiłam. Drogeria jest trzy razy mniejsza od naszego Hebe, ALE zatrzymałam się chyba przy każdej półce i spędziłam tam dwa razy więcej czasu. Mimo pozornego chaosu, dostrzegłam wiele perełek.
Pędzle Hakuro, wiele kosmetyków naturalnych, ogromna szafa Revolution...Nie umiałam wyjść z tej drogerii
Zaopatrzyłam się w dwa kosmetyki - pomadkę z wiesiołkiem z Sylveco i puder myjący do twarzy z glinką Make Me Bio.
Pomadka jest z peelingiem z cukru brązowego i mimo pozornej twardości bardzo fajnie rozprowadza się na ustach i wygładza. I jest słodka! Mnie zapach przypomina suszone figi

Puder Make Me Bio to dość trudna sprawa. Faktycznie pięknie matowi, wygładza i wygasza zaczerwienienia, ale nie przygotowani mogą bardzo się zdziwić:
-przy myciu nie pieni się (to oczywiste, w końcu to puder), więc trochę ciężko może się rozprowadzać
-pachnie jak...świeży tynk na remontowanym bloku Wiem, że to może głupie porównanie, ale nie umiem znaleźć innego.
-straszliwa cena ok. 30 zł. Na razie nie wiem, czy mimo tego jest wydajny.

Regenerum do rzęs-kupione akurat w Hebe. Słyszałam, że nie skutkuje. Dla mnie akurat widać różnicę. Rzęsy nie łamią się tak bardzo, nie pamiętam, kiedy ostatnio znalazłam którąś na waciku podczas zmywania makijażu (a zdarzało się to często) i są odrobinkę gęstsze i dłuższe. Nie oczekiwałam efektu jak przy sztucznych rzęsach, więc może dlatego się nie zawiodłam.

Macie jakieś doświadczenia z Regenerum do rzęs?
Wybaczcie jakość zdjęć, mój telefon nie współpracuje ze sztucznym światłem
  • awatar amsisley: @little_my: ale tą pomadkę możesz kupić na innych stronach ;)
  • awatar Yoasiczka: też jestem ciekawa tego REGENERUM do rzęs :-)
  • awatar little_my: Pomadka jest z peelingiem - jeszcze się nie spotkałam, szkoda że u mnie nie ma drogerii polskich :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Rozłożyło mnie choróbsko. Katar, prawdopodobnie też stan podgorączkowy (nie mierzyłam temperatury) i straszliwe zmęczenie. A jutro idę do pracy na 10h sama. Będę latać w 30 stopniowym cieple pomiędzy pizzą i ciastem.
Boję się jutra, boję się tego, o której wrócę do domu i jak wytrzymam z chorobą.

Idę oglądać Gwiezdne Wojny.
 

 
Amsisley, odpowiadam na Twoje tagowe "wyzwanie"
Moje ulubione dania na:
-śniadanie: omlet jajeczny z papryką, cebulą i marchewką albo z ananasem. Czasami tzw. chleb z dziurką
-obiad: zupa czosnkowa, kurczak w miodzie i musztardzie z warzywami i kaszą gryczaną białą
-deser: tort czekoladowy zrobiony przez Tatę Albo tort Sachera!
-kolacja: sałatka z mozzarelli, pomidora i rukoli albo grzanki

Wiecie, że uwielbiam Swedish Chefa? A ten odcinek z łosiem w szczególności
  • awatar amsisley: @Gabushka: koniecznie! - ten torcik :)
  • awatar Gabushka: @amsisley: Iee tam, co wykwintnego jest w piersi z kurczaka popaćkanej miodem i musztardą? :P I to jedzonym raz na trzy miesiące? A jak się ma najłatwiejszy na świecie dostęp do wyrobów cukierniczych za śmieszną cenę, to tort czekoladowy nie jest niczym wow :D Chcesz, to kiedyś zamówię mały torcik i przyniosę do kawy ^^
  • awatar amsisley: jakie Ty wykwintne dania jadasz ! :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziś mam dzień spowalniania tempa. No niestety, nadszedł taki czas w moim życiu, że muszę zacząć bardziej dbać o siebie.
Na moje szczęście (i nieszczęście) Szef nie robi problemów z wolnym, jeżeli oczywiście dniówka jest obsadzona ludźmi. A że wczoraj, po nagłej zmianie grafiku, kiedy wszystkie gromy nie wiadomo dlaczego sypały się na mnie (może dlatego, że ja jestem odpowiedzialna za grafik, za wszystko i za wszystkich, ale nikt tak naprawdę o tym nie wie, tylko ja i Szef...), doszłam do wniosku, że dwie na drugiej zmianie są niepotrzebne, to ja zostaję w domu.
I oto jestem, z planami prasowania mężowskiej garderoby, robienia porządków i może jeszcze zrobię jakąś bombkę. I pudding z chia.
Ale chyba jednak zacznę od zjedzenia czegoś. I serialu.
Takie mam ambitne plany, o.
 

 
Jakiś czas temu amsisley otagowała mnie z poście, a ja tego nie zauważyłam, hańba mi Nadrabiam więc, bo lepiej późno, niż wcale

Pytania:

1. Lubisz zmiany czy raczej się ich boisz?
2. Największa zmiana w Twoim życiu, na jaką do tej pory się zdecydowałaś?
3. Diametralna metamorfoza wyglądu: przeraża Cię czy raczej nie stanowi dla Ciebie problemu?
4. Który element swojego wyglądu zmieniłabyś najchętniej?
5. Cecha charakteru, którą najbardziej chciałabyś w sobie zmienić?
6. Czy kiedykolwiek miała u Ciebie miejsce diametralna zmiana poglądów, sposobu postrzegania jakiegoś zjawiska lub osoby?
7. Ile razy w swoim życiu zmieniałaś pracę?
8. Z którą znaną osobą zamieniłabyś się miejscami na kilka dni?
9. Jaką zmianę zaobserwowałaś u siebie w ciągu ostatnich lat?
10. Pierwsza rzecz o jakiej myślisz mówiąc "ZMIANY"?

----------
1. Zależy o co chodzi. Jakiś czas temu nauczyłam się, żeby nie planować i nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość, więc tak naprawdę codziennie coś mnie zaskakuje i zmusza do zmian. Oczywiście, że są takie, których się boję, ale nie zmienia to faktu, że na nie czekam z niecierpliwością. Jedno nie wyklucza drugiego
2. Hmmm...Ślub się liczy? Tak oprócz ślubu i zamieszkania z mężem po 5 latach "mijania się" (studiowaliśmy w różnych miastach i widzieliśmy się bardzo rzadko), to będzie chyba szybka zmiana pracy. Decyzję podjęłam w dniu podpisania pierwszej umowy.
3. Nie stanowi problemu. Ale musiałabym wiedzieć, że jestem w rękach człowieka, który wie, co robi.
4. Jeszcze rok temu pewnie chciałabym zmienić wszystko, dziś jestem oswojona ze swoim ciałem na tyle, że nie krzywię się do siebie w lustrze. Chociaż chętnie nosiłabym aparat na zęby, żeby je trochę wyprostować.
5. Brak pewności siebie. Nie chodzi, o to, co ja sama o sobie wiem i myślę, ale o to, że bardzo łatwo zmanipulować mnie jako lidera grupy, bo zawsze się staram, żeby wszystkim dogodzić, zamiast kierować się sprawiedliwością, zwłaszcza jeśli chodzi o mnie. I tak-cierpię za czterech, bo nie umiem napisać grafiku dobrego również dla mnie.
6. Poglądów-nie aż tak bardzo, raczej chodzi o drobne korekty. Osób-jak najbardziej. Kilka osób, z którymi dziś utrzymuję kontakt nigdy nie należały do grupy ludzi, z którymi miałabym ochotę pogadać. I na odwrót.
7. Jeśli chodzi o pracę na umowę, to tylko raz. Ale pracowałam już w wielu miejscach: roznosiłam ulotki, pracowałam w lumpeksie, na cukierni, w księgarni.
8. Chyba z nikim. Nie mam nic do swojego życia
9. Nauczyłam się walczyć z nieśmiałością, szczególnie w pracy, otworzyłam się na swoje umiejętności. Zauważyłam, że szybko się uczę i jestem za to ceniona.
10. Nasze własne mieszkanie. Niewykluczone, że w innym mieście (co akurat mnie przeraża, bo życie dawno utraciło stabilność jeśli chodzi o pracę i ciężko było by mi na nowo przechodzić przez niektóre rzeczy).

Wiem, że nie mam zbyt wielu stałych czytelników, więc zapraszam do zabawy, każdego, kto tu trafi, a jeszcze nie odpowiedział na te pytania
 

 
Hej hej!
Wrzucam obiecane zdjęcia Nie jest tego zbyt wiele, ale zmniejszanie ich, żeby Pinger je przepuścił jest dość kłopotliwe.

Fryzura - świeża, jeszcze nie poczochrana

Makijaż - piękny i trwały, byłam naprawdę zadowolona. Bez efektu maski i "pomarańczy"



Już w garbusku. To był jeden z naszych najlepszych wyborów, choć wszyscy podchodzili do tego pomysłu dość sceptycznie. Ostatecznie wiele osób nam zazdrościło





Tort! Wszyscy lubią tort! Nasze torty robił zaprzyjaźniony cukiernik z pracy, za co jestem Mu ogromnie wdzięczna, to był dla mnie zaszczyt, ze się zgodził!


  • awatar NataliiMania: Wyglądałaś obłędnie! :) Racja,lepszy jest mniej wyrazisty makijaż niż jak wspomniałaś "pomarańcza" Gratuluję !!! :) Tort wygląda smakowicie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jestem, żyję!
Właśnie uświadomiłam sobie, że daaawno już nie pisałam, ale nie mam pojęcia kiedy ten czas minął. Za dużo się dzieje, trochę stresu w pracy...
Układamy obie powolutku życie razem, co prawda jeszcze nie "na swoim", ale jednak. Zbieramy pieniążki, czekamy. Marzy nam się już coś swojego, ale na razie jest bardzo ciężko.

W dzień ślubu pogoda nam dopisała i wszystko poszło tak, jak trzeba Z małymi wyjątkami jeśli chodzi o gości, ale cóż, to był NASZ dzień, więc zamiast przeżywać to przez najbliższy miesiąc, następnego dnia uznałam, że mam to gdzieś
I tak bardzo się cieszę, że już jesteśmy razem i że to już nasze życie
Na szczęście "udało" nam się podejść do wszystkiego z głową i nie było poślubnych rozpaczy, że trzeba wrócić do szarej smutnej rzeczywistości i że to już po, łojeju jeju, smutekżalsercepłacze xP Najważniejsze, żeby pamiętać, po co się to wszystko robi. Jak się poddaje odgórnemu naciskowi, że wszystko MA BYĆ idealnie, bo to najważniejszy, najpiękniejszy dzień w życiu, to niestety potem różnie bywa. No cóż, może być idealnie, ale wcale nie musi i najprawdopodobniej nie będzie A i owszem - ślub (kościelny) jest tylko raz i jest megaważnym wydarzeniem, ale nie najpiękniejszym i nie najważniejszym. Serio. Każdy następny dzień razem, nawet ten najbardziej szary i najbardziej dołujący, ma być lepszy, bo razem. Tylko trzeba sobie wypracować pewne rzeczy. I nie dajcie sobie wmówić, że to nie jest takie proste. Jest. Trzeba tylko odrobiny poświęcenia i trzeba chcieć i nauczyć się wyciągać rękę.
Macie tu Gabs w ślubnym wydaniu Chcecie więcej zdjęć?


 

amsisley
 
gabushka
 
Pisz coś świeżo upieczona żonko!
 

 
I trochę zaczynam odliczać.
Żakiet dotarł do mnie w końcu.
Wciąż pozostaje jakiś tysiąc drobiazgów, które trzeba ogarnąć.
Wszyscy mówią o pogodzie na sobotę, a ja śpiewam
"Więc nie bój się deszczu, bo ja jestem deszczem, co pada na Twoje włosy i na Twoje ręce"...

Pogoda jest zawsze, a ślub odbędzie się i tak, więc po co się martwić?
 

 
W końcu udało mi się zabrać za przedślubnego posta dla Was
Udało mi się też ogarnąć papierologię ślubną - załatwiliśmy w końcu wszystkie akty, zaświadczenia z kursu i spotkania z powierniczką rodzin, papiery z USC i inne karteczki. To jest szaleństwo Masz wrażenie, że już coś jest załatwione, ale nie, okazuje się, że nie
My niby powinniśmy odliczać już w napięciu każdy dzień i godzinę, ale mamy takie zamieszanie w związku z pracą, że sami nie wiemy, kiedy nam czas ucieka...
Wrzucam Wam kilka zdjęć ślubnych "drobiazgów": chciałabym Wam pokazać buty, pudełeczko na obrączki i biżuterię Takie małe rzeczy bardzo cieszą i jeśli macie odrobinę chęci, to warto niektóre rzeczy zrobić samodzielnie, np. takie właśnie pudełeczko na obrączki albo skrzynkę na koperty. Nasza skrzynka czeka na pomalowanie

Na pierwszy ogień idą buty

Taką skrzyneczkę na obrączki zrobiliśmy sobie sami na podstawie tego, co widzieliśmy na różnych portalach

Zaproszenia także robiliśmy sami. Nie potrafiliśmy wybrać nic z tego, co oferują różne sklepy, bo albo zaproszenia podobały nam się, ale były szalenie drogie, albo zupełnie nie trafiły w nasze oczekiwania. A te są dla nas idealne! Zaproszenie zamazałam, wiem, nie widać przez to zbyt wiele, ale widać ogólne założenie

A tak zaproszenie wyglądało po złożeniu

Moja biżuteria. Polecam zakład jubilerski pana Olszara w Wodzisławiu Śląskim. Jeśli chcę kupić jakąkolwiek biżuterię, jadę właśnie tam Już od lat!


I jeszcze...chusteczka. Moja sukienka ślubna ma kieszenie, więc zamierzam nosić i nie prosić się świadkowej o chustkę. Moja ma frywolitkowe wykończenie (w sensie chustka, nie świadkowa)

Podobają Wam się nasze pomysły? Gdybyście chciały o coś zapytać...pytajcie, może pomogę
  • awatar Gabushka: @little_my: Dziękujemy! :)
  • awatar Gabushka: @amsisley: :* Mam nadzieję, ze się spotkamy. Jak nie w sobotę, to kiedy indziej, bo my się jakoś nie umiemy umówić :(
  • awatar little_my: pudełeczko i zaproszenie prześliczne :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Miałam ambitne plany, żeby 4 maja, dokładnie miesiąc przed ślubem, napisać ślubny post, ale oczywiście na planach się skończyło...
Jutro miałam mieć wolne, ale nastąpiła mała zmiana planów i zamiast dwóch należnych wolnych dni w tym tygodniu, będę miała jeden, ale dobre i to.
Do ślubu coraz bliżej, a my nadal mamy masę rzeczy do załatwienia, mimo, że nie robimy wesela. Wciąż jeszcze nie zaprosiłam wszystkich znajomych na ślub, ciągle nie mam czasu
Amsisley, daj znać kiedy masz odrobinę czasu, choćby godzinę, na szybkie piwo w cynamonie czy coś
Mam nadzieję, że jutro albo w czwartek się ogarnę i pokażę Wam nasze zaproszenia, które sami robiliśmy. I oczywiście inne dodatki
Suknię pokażę Wam dopiero po ślubie W ogóle zaczynam się bać, bo przy ostatniej przymiarce wyszły mi na rękach, dekolcie i plecach czerwone plamy, chociaż nie jestem na nic uczulona. Panie w salonie twierdzą, że panny młode tak mają ze stresu. Ja mam nadzieję, że w dniu ślubu nie będzie tak źle...

Do rychłego "zobaczenia" mam nadzieję, że już jutro...
  • awatar amsisley: żyj dziewczyno! 16 maja możemy iść na piwo bo mom urodziny :* co jeszcze macie do zrobienia a nie zrobiliście? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nieśmiało podnoszę łapkę do góry na znak, że jestem, że tu zaglądam, ale nie mam weny twórczej...(chociaż nie wiem, czy ktokolwiek zatęsknił).
Uświadomiłam sobie wczoraj, że do ślubu zostały dwa miesiące, sporo jeszcze zostało do załatwienia, a ja tak bardzo nie mam czasu. Jestem przerażona tym, co się dzieje z moim czasem. Nie mogę zwolnić, ciągle ktoś mnie popędza, dorzuca do mojego plecaczka coraz więcej gratów, tak, że już się nie prostuję.
Nie mam nawet zdjęć, do których mogłabym coś napisać Tylko co-nieco, z ostatnich zakupów, w zasadzie to nic wielkiego...
Chyba, że jesteście zainteresowane postem ze ślubnych przygotowań Wtedy mogłabym troszkę poszaleć
Pozdrówki!
 

 
Ostatnio niczym Pat Peoples ćwiczę "bycie miłym, a nie stawianie na swoim", a mały sprawdzian ze swoich umiejętności miałam w piątek
Czasami widzę wyraźnie, jak ludzie, których kiedyś znałam, zmieniają się w swoje własne cienie. Dosłownie udają samych siebie, tyle, że z marnym skutkiem. Spotkałam się ze znajomą ze studiów, z którą "rozstałam się" zaledwie w lipcu, ale z przerażeniem stwierdziłam, że to, co nas dzieli, to już nie rzeka, nawet nie morze - to już cały ocean opinii, oczekiwań od życia i wartości. I o ile kiedyś te różnice mogły budzić we mnie zazdrość, o tyle dziś nie potrafię powiedzieć, że chciałabym być jak ona - mieć to, co ona, bywać w knajpach, studiować dalej, żyć życiem studenckim (w sensie "klepania studenckiej biedy" ) czy nawet mieć dostęp do pewnych rozrywek i wygód, z którymi ja pozornie pożegnałam się podejmując pracę. Tylko, że...kiedy ona roztkliwiała się nad sobą, mówiąc, że niby pracuje w zawodzie, ale wypłaty nie ma szałowej (liczy się prestiż, nie poważna praca, za którą można godnie żyć), ledwo starczy jej na wyżycie, ale miasto takie łał, studia takie na poziomie, bycie naukowcem takie poważne, to znów ja nie oddałabym nigdy swojego doświadczenia życiowego za to wszystko. Wiecie, to było takie gadanie z serii "nie mam kasy, ale poważnej pracy nie podejmę, bo jestę studentę i będę się na tym wozić" i "nie mam kasy, ale jestem taaaka światowa". To, co kiedyś brałam u niej za odwagę, ta chęć dalszego studiowania i podjęcia jednocześnie pracy, to wszystko okazało się, jak dla mnie, zwykłym tchórzostwem przed podjęciem się prawdziwego życia. Kiedy Ty sam decydujesz o sobie. Nie semestry roku akademickiego, nie sesje. Nie ma wymówki "na razie studiuję"...
Nie zrozumcie mnie źle, szanuję ludzi, którzy wciąż gonią swoje pasje, studiują, dokształcają się, ale jednocześnie pracują, poważnie podchodzą do życia, nie podporządkowują całego życia studiom, bo im tak wygodniej, ale czerpią dla siebie jak najwięcej. Och, takich ludzi podziwiam. I im właśnie zazdroszczę.
Wybaczcie tyradę, ale miałam potrzebę wylać to z siebie
  • awatar amsisley: Ja np czuje się.. tzn czasem chciałabym żyć cudzym życiem. Jestem wiecznie niezadowolona ze swojego. Nawet na terapii nie umiałam z tym walczyć. Nie wiem co zrobić by być zadowoloną chociażby w najmniejszym stopniu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Prawie zapomniałam o istnieniu pingera... ;D
Mam dziś trochę wolnego, nie muszę jutro wstawać o 30 rano (lub w nocy, jak kto woli). Siedzę w piżamie - tak, wiem, jest 180, ale przy moim trybie pracy to już późny wieczór - i wcinam grzaneczki, bo ostatnio nie potrafię się najeść, kiedy ląduję w domu po pracy.
Dziś dotarło do mnie, jak wiele nauczył mnie tata-cukiernik i koledzy z pracy i jestem im za to baaaardzo wdzięczna Chyba mogą być ze mnie dumni, bo mój start w pracy nie był katastrofą dzięki nim Śmigam jak mały samochodzik, tylko, że trochę za długo, więc dziś już powoli opadam z sił, ale nie ma co się dziwić, jak pracuje się po 12h godzin. Niedługo wprowadzimy sobie system zmianowy i będzie trochę lepiej, taką mam przynajmniej nadzieję.
Sama nie wiem, co zrobić z resztą sobotniego wieczoru - czytać? sprzątać? oglądać seriale? SPAĆ?

Postaram się wpadać tutaj częściej, może zmiany mnie troszkę odciążą

Mam dla Was jeszcze troszkę zdjęć. Ostatnio poczyniłam kilka cieszących me oko i ucho zakupów Muszę jak najszybciej wpłacić tygodniówkę na konto...
Więcej zdjęć dodam następnym razem.

P.S. Czy któraś z Was przesłuchała najnowszą płytę Dawida Podsiadło? Kupiłam sobie w ciemno i nie wiem, czy mam się bać, czy uspokoić się, bo będzie taka, jak poprzednia
  • awatar Gabushka: @Rózia Fruzia ♕: To nawet nie jest tak, że moje początki w pracy są trudne, tylko z koleżanką i szefem dopiero rozkręcamy lokal i to jest ciężkie do ogarnięcia :) Ale wychodzimy na prostą, jesteśmy naprawdę świetną ekipą, z nimi poradzę sobie ze wszystkim :)
  • awatar Rózia Fruzia ♕: Początki w nowej pracy zawsze są ciężkie, a później to już będzie z górki :)
  • awatar JaramSieRapem: prześliczne paznokcie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nigdy nie przyszło mi do głowy, że ktokolwiek kiedykolwiek pokiwa głową z uznaniem nad moją pracą, doceni, poklepie po ramieniu. Może dlatego, że - gdzie bym nie pracowała - zawsze staram się wykonywać swoje obowiązki; po prostu - staram się. Nigdy nie wychodzę z inicjatywą, nie grzeszę jakąś szczególną kreatywnością, nie pretenduję do roli przodownika pracy. Po prostu szybko się uczę (choćbym nie wiem jak się bała i myślała, że nie podołam), robię co do mnie należy, nie uciekam od pracy i próbuję zrobić wszystko dobrze. Okazuje się, że to zawsze zwraca uwagę, co bardzo mnie dziwi. Bo to oznacza, że albo tylko ja myślę, że jestem przeciętnym pracownikiem, albo niektórzy się opierdzielają. Albo jedno i drugie. I czasami bywa tak, że staję się ofiarą swojej własnej zasady, że jak już coś robię, to chcę zrobić tak, żeby nie trzeba było poprawiać.
Im dalej to wszystko idzie, tym bardziej tęsknię. Za tą "inną" pracą i przekładaniem ciężkich blach, za żartami, które świadczą o sympatii, nie złośliwości. Za kontrolą jakości mojej pracy zza ramienia. Za psikusami, które kończą się ubrudzeniem/doszczętnym zmoczeniem koszulki/dzikim śmiechem do łez. Za zmęczeniem, które jednocześnie daje poczucie radości z wykonanej pracy. Za zapachem świeżego chleba i muzyką z radia. Za zamiataniem podłogi i krasnoludkami, które czasami mnie wyręczały. Za wszystkimi znajomymi razem i każdym z osobna, bo każdy wkurza mnie na swój własny wyjątkowy sposób. Chętnie zamieniłabym "fajny mundurek" na białą koszulkę, która szybko robi się marmoladowo-czekoladowa, wygodne legginsy i tenisówki prane tak często, że aż dziw, że jeszcze się nie rozkleiły.
Przeraża mnie to, że mogę już nigdy więcej nie mieć okazji do przypomnienia sobie tego wszystkiego.
Kiedyś po drugiej stronie kupowanego "kołaczyka" stałam ja. Teraz podaję go dalej. Niby awans, a jednak szkoda.
Wzięło mnie na wieczorne smęty.

A teraz siedzę sobie i rozmawiam z moja małą Piszczałką. Nauczyła się cwana, że jak rozmawiam przez telefon albo po prostu do niej mówię, to piszczy w odpowiedzi...
  • awatar Gabushka: @amsisley: Musisz koniecznie! Jak tylko będę miała trochę stabilniejsze godziny pracy, to umówimy się jakoś :* Potrzebuję piwa i Ciebie
  • awatar amsisley: @Gabushka: chyba musimy się spotkać! muszę Cię kopnąć w zadek? :P
  • awatar Gabushka: @amsisley: Rzeczywiście, nie w moim zawodzie, ale nie dlatego ciężka, bo pracowałam na stanowisku dużo bardziej wymagającym i wyczerpującym fizycznie po 11-12 godzin i...wcale mi to nie przeszkadzało. Mam świadomość, że ta propozycja to forma "awansu", wyraz szacunku do dotychczasowej pracy, ale ja teraz jestem na etapie totalnego pomieszania z poplątaniem w swoim życiu i naprawdę czuję się okropecznie bezradną.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Pierwszym krokiem do przyjemnego snu jest odpowiedni strój! Mam bzika na punkcie piżam, co odkryłam całkiem niedawno, choć trwa od dłuższego czasu, bo zgromadziłam już pokaźną ilość tego elementu garderoby.
Pod choinkę dostałam komplecik z kotem Simona, którego uwielbiam wszędzie i pod każdą postacią (tak jak łosie. Nie renifery i nie jelenie-to ważne!), więc nie zabrakło go również w formie printu na piżamie

Marzy mi się jeszcze zestaw w wersji z długimi spodniami, który niedawno widziałam w Reserved
(źródło:http://www.reserved.com/pl/pl/lv522-00x/pyjamas-with-simon-s-cat-print)

Na razie nie mogę jednak szastać pieniędzmi (chętnie przyjmę w prezencie taką piżamkę, hihi), bo już zaopatrzyłam się w Lidlu w takie cudo z granatową koszulką i flanelowymi spodniami w kwiatuszki


A Wy jakie piżamy lubicie? ^^ Co jest Waszym bzikiem odzieżowym, które ubrania gromadzicie ponad potrzebę?
  • awatar Gabushka: @Lovely Mess: Ja też lubię! Tylko chwilowo nie mam dostępu do szafy mojego K., a nawet jeśli mam, to ciężko coś od niego wyprosić ;P
  • awatar Gabushka: @blog.carolicious: Ja bardzo się wiercę, więc zimą śpię w flanelowych piżamach, żeby w plecy było mi ciepło :)
  • awatar Gabushka: @JaramSieRapem: @little_my: @redrosette: Dziękuję :) Lidl często ma fajne piżamy, to już trzecia z tego sklepu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Dzisiaj mix małych przyjemności z minionego tygodnia, bo tylko tyle mi zostało w tym beznadziejnym czasie. Oczywiście postąpiłam zgodnie z zasadą "jest ci smutno, jest ci źle, to idź na zakupy" i wróciłam do domu nieco mniej nieszczęśliwa

Najlepszym lekarstwem na smutki i żale są słodycze, a ja uwielbiam pianki Cukrów Śląskich <3 (Nie, to nie jest audycja z lokowaniem produktu To po prostu moje ulubione słodycze )

Wyhaczyłam też pocztówki "Vader i córeczka" Jeffrey'a Browna...

...do kompletu z "Darth Vader i syn" (żeby Luke nie był samotny)

Jako fanka Gwiezdnych Wojen polecam!

Moje nowe złote naklejki na paznokcie. Całkiem niezłe, ale miałam już lepsze - ładniejsze i trwalsze


Mam nadzieję, że cukier w końcu zadziała, bo czuję się coraz gorzej.

Obiecuję, że w kolejnym poście już nie będę marudzić.
  • awatar Gabushka: @blog.carolicious: Mój główny poprawiacz humoru mieszka we Wrocławiu i właśnie dlatego zepsuł mi humor...I naraża mnie na takie wydatki! :) Przez niego zostanę bez pieniędzy xP
  • awatar Gabushka: @JaramSieRapem: Ładne, ale miałam już ładniejsze :) I trwalsze, bo tamte trzymały się 6 dni
  • awatar blog.carolicious: Musisz znalezc koniecznie jakiegos alternatywnego poprawiacza humoru :) choc te cukry takie piekne ! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Miałam napisać posta już chyba sto razy i nic z tego nie wyszło. Dałam się przytłoczyć i koniec roku zastał mnie pod ścianą (raczej płaczu), z rękami wzniesionymi w geście obronnym.
Jestem wyczerpana i zupełnie bez sił, bo:
-minął pierwszy i ostatni miesiąc w pracy, a ja się przyzwyczaiłam i nie wyobrażam sobie dnia bez księgarni i dziewczyn
-moje dwa zwierzaki pozbawiając mnie swojego towarzystwa, pozbawiły dom radości. Wciąż wierzę, że miały jakiś cichy układ między sobą, że jak jedno odejdzie, to drugie też...
-Wrocław jest Czarną Dziurą Polski i wsysa najważniejszych ludzi. Jak uda mi się kogoś odzyskać, to wsysa jeszcze mocniej z powrotem.
Niby nic, ale jak zmiesza się wszystko razem i porządnie wstrząśnie na koniec, to nie trudno o katastrofę i trzydniowy kryzys, który najmocniej odczuł K.
Dziękuję Ci za cierpliwość.
Przepraszam za zrzędzenie.

Najlepszym podsumowaniem minionego roku będzie chyba #2015bestnine z instagramowego zbioru:


  • awatar amsisley: ojojo... czuję że musimy się zobaczyć ! :) ponoć jestem Twoim motorem napędowym... chętnie Cię trochę podładuje, mała! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiejszy wpis będzie trochę chaotyczny, o wszystkim i niczym jednocześnie, bo sporo ostatnio u mnie zamieszania, powoli zwalniam, żeby wszystko poukładać. Od początku miesiąca ciągle za czymś gonię i stresuję się, mam nadzieję, że to minie wraz z końcem listopada.

Od 1 grudnia zaczynam pracę! Bardzo się cieszę, że mnie przyjęli, bo nie wierzyłam, że się uda, tym bardziej, że złożyłam CV już po czasie (ogłoszenie zostało zdjęte) i na dodatek wytypowano do rozmów aż 10 pań. Mam nadzieję, że się sprawdzę...

Niestety bardzo zwolniłam z maskotkami (i znów-Ola, pamiętam!) i ozdobami, nie miałam na to zbyt wiele czasu. Udało mi się zabrać za bombkę, ale to bardziej w ramach odstresowania się i uspokojenia. Muszę ją jeszcze dokończyć, chociaż efekty już są ciekawe.

Wrzucam małą fotorelację z tego miesiąca

Budynek Centrum Edukacji i Biznesu Nowe Gliwice - piękny <3 Miałam przyjemność "odwiedzić" to miejsce w ramach warsztatów.


Łazienkowe selfie z warsztatów


Przygotowana do wyjścia na rozmowę kwalifikacyjną. Uwielbiam tę spódnicę, najchętniej nosiłabym ją codziennie


I oczywiście zdjęcie bombki, jak skończę, to się pochwalę


Dziś kierunek->Wrocław Nie mogę się doczekać, mimo, że to jeden dzień.
  • awatar Gabushka: @little_my: Dziękuję :*
  • awatar Gabushka: @amsisley: Chwilowo jestem księgarzem :P Ciągle wynajduję jakąś nową książkę, którą chcę mieć i jak tak dalej pójdzie to przehulam więcej niż zarobię :D
  • awatar amsisley: @My little world: racja świątecznie! pochwal się co to za pracę dorwałaś? :) nie martw się sowa to prezent na gwiazdkę więc zdążysz dokończyć :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
We wrześniu zaopatrzyłam się w kilka nowych kosmetyków, więc kolejne posty będą właśnie o tym.

Na pierwszy ogień idą kosmetyki z firmy Mixa - dziś płyn micelarny, a następnym razem krem nawilżający.



Nie ukrywam, że moja cera jest dość...kapryśna i nie reaguje zbyt dobrze na większość kosmetyków. W związku z tym, że maluję się raczej codziennie (głównie oczy, bardzo rzadko używam pudru/podkładu itp.), potrzebowałam dobrego płynu micelarnego, który nie wywoływałby u mnie podrażnień, szczypania, swędzenia i nie zapychałby porów. Używałam już wielu płynów micelarnych, ale po większości, nawet tych droższych, na mojej skórze momentalnie pojawiały się nowe niedoskonałości i zaczerwienienia. Soraya, Ziaja, Tołpa (!) zupełnie się u mnie nie sprawdzają. Po płynie Soraya (do skóry wrażliwej) bardzo szczypały mnie oczy i skóra, Ziaja pozostawiała wiele do życzenia w kwestii demakijażu, a Tołpa wywoływała uczucie klejenia się i ściągania skóry, co nie jest zbyt komfortowe.

Ostatnio zaryzykowałam i kupiłam (mimo dość wysokiej ceny - w promocji kosztował 16 zł za 400 ml, cena regularna sięgała ok. 19-20 zł) płyn micelarny Mixa przeciw przesuszaniu, do skóry suchej i bardzo suchej. Używam go od ok. 2 tygodni i jestem z niego bardzo zadowolona, przy moich przebojach ze skórą sprawdza się znakomicie. W dodatku jest to chyba pierwszy produkt, który jest zgodny z opisem na etykiecie.



Plusy:
+nie powoduje podrażnień
+nadaje się do demakijażu oczu, nie powoduje szczypania
+ma bardzo delikatny, przyjemny (dla mnie) zapach
+nie pozostawia uczucia ściągania skóry
+nie pozostawia kleistej powłoki
+nie wysusza skóry
+dobrze usuwa makijaż

Minusy:
-dość wysoka cena, można jednak polować na promocje
-nie nawilża tak dobrze, jak można by oczekiwać. Ale w końcu to płyn micelarny, nie krem nawilżający.

Dodatkowy atut wszystkich kosmetyków Mixy: na opakowaniu każdego produktu znajduje się test (na zdjęciu poniżej), który ma za zadanie pomóc w dobraniu odpowiedniego kosmetyku. Niby nic, ale dzięki niemu odpowiednio dobrałam kosmetyki dla siebie, a ja zwykle mam z tym wielki problem.



Trochę się rozpisałam, ale czasami wychodzi ze mnie gaduła
  • awatar Gabushka: @blog.carolicious: Dla mnie ten krem jest idealny, dobrze nawilża i nie dostaję po nim wysypki :) Czytałam opinie o tym na naczynka i ponoć niezbyt dobrze się sprawdza
  • awatar Gabushka: @amsisley: Muszę go wypróbować, jak skończę Mixę, to zainwestuję ;)
  • awatar blog.carolicious: Krem mialam i calkiem milo wspominam :) chcialam kupic ten na naczynka, ale akurat nie bylo i wzielam ten nawilzajacy :) plynu jeszcze nie mialam z tej firmy :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Miałam pozwolić moim pociętym palcom goić się w spokoju, ale, no cóż, nie udało się, bo miałam nieplanowane spotkanie z maszyną do szycia.
Udał się za to kot, którego musiałam uszyć. Jest bardzo sympatyczny, ale już wyjechał do nowego właściciela...
Jak tylko odzyskam pełną sprawność w palcach, zabiorę się za uszycie obiecanej sowy (Ola, pamiętam!) i kilku innych ciekawych rzeczy.
Korzystając z okazji - zapraszam na http://zlodziejkaigiel.blogspot.com/ i https://www.facebook.com/zlodziejkaigiel. Na Facebooku pojawiam się częściej

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
UWAGA, OGŁOSZENIE!
Poszukuję września, koniecznie zużytego na spacerach, rowerowych przejażdżkach, wypełnionego serialami i książkami. Cena do uzgodnienia. Oferty można przesyłać w wiadomościach prywatnych.

Mój wrzesień ktoś ukradł, nie mam pojęcia kiedy minął. Trochę mi go brakuje, mimo, że w końcu nadszedł mój ulubiony, złocisto-czerwony, (bardzo często) deszczowy październik.
I chociaż w końcu mam trochę wolnego czasu, który chciałam przeznaczyć na uszycie tego wszystkiego, co tak szczegółowo zaplanowałam podczas zwijania kołaczyków i lukrowania pączków, to niestety muszę te plany porzucić i przykryć ciepłą kołdrą. Jak zwykle, nie mogło się obejść bez kontuzji, która uniemożliwia mi chwilowo wiele rzeczy.
Może w końcu nadrobię zaległości na blogu.
I wykorzystam słoneczne dni, jak Maniałke, o!

 

 
Wciąż szukam swojego miejsca w internetach...
Zabłądziłam tutaj za koleżanką, które prowadzi minibloga, a ja lubię go czytać. Mam nadzieję, że rozgoszczę się tutaj i jednak zostanę na dłużej.
Potrzebuję swojego kącika, gdzie będę mogła podzielić się tym wszystkim co mnie zaciekawiło, napisać o małych radościach. O zapachu świeżego ciepłego chleba, który uspokaja i rozczula. O książce, do której wracam najczęściej. O kocie Mańku, co pcha czarny ryjek w talerz z kanapkami. O rękodziele, ale inaczej, niż na blogu, który prowadzę.
Nawet o drzewie, które "rosło" na środku chodnika, a ja bardzo je lubiłam.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›